Był mały człowiek. Nauczył się już raczkować, wstawać. Ale nie potrafił jeszcze dobrze chodzić. Któregoś dnia otworzył drzwi Jezusowi. Niewychowany – posadził Go w kącie i kazał siedzieć cicho. Bo myślał, że pokona świat, przeciwności, że wszystko zrobi sam. Aż przyszedł do niego jeszcze ktoś i zrobił bałagan w jego sercu. Wyważył drzwi, porozpraszał myśli, dał bolesne wspomnienia, zabił okna deskami i wyłączył światło. Żeby człowiek był jeszcze bardziej bezradny. Malec wrzeszczał wtedy w niebogłosy, że Jezus milczał. I posadził Go w innym kącie. Aż znowu przyszedł ktoś. I jeszcze bardziej zniszczył serce. A On był Ciszą.
Wiesz, że to twoja historia?
Gdy dałeś Mu klucze do serca, stałeś się dzieckiem. Wielkim człowiekiem. A „Słowo stało się ciałem”, bo Jezus zamieszkał w tobie. Dostałeś światłość, której nikt nie zgasi, radość, której nie zniszczy złe wspomnienie i pewność, że nie musisz wszystkiego robić sam. Bo jesteś dzieckiem. Umiłowanym. I możesz potykać się, upadać, płakać, wrzeszczeć. Bo jesteś dzieckiem. I Ojciec cię nie zostawi.
Paulina (Oyente)