Znałeś Słowo. Było Życiem i Światłem. Rozjaśniało ci drogę, dawało siły. Ale odszedłeś. Bo nie zatrzymywało cię siłą.
I dotarłeś do cierni. Przeżyłeś burzę i wichurę. I trzęsienie twojej ziemi. Myśli strawił ci ogień, powódź zalała sumienie. Wpadłeś w kałużę i zniszczyłeś serce. Obdarty szedłeś po pustyni. Bez wody, nadziei i sił.
Aż Ktoś zostawił Swoje stado i znalazł cię. Brudnego, spragnionego i zmęczonego. Podniósł. Przytulił. I tak bardzo cieszył się na twój widok. Dał ci pić, oczyścił cię i schronił w Swoim Sercu.
I wtedy płakałeś. Szczerze. I najpiękniejsze łzy spływały na Jego stopy. A On zapomniał o twojej burzy, wichurze i trzęsieniu ziemi. O ogniu i powodzi. I przytulił jak dziecko. Pamiętasz Jego obietnicę?
Była cicha. Mogłeś jej nie rozumieć. Dopiero odzyskujesz siły. I Słowo jest przy Tobie. Jest Życiem i Światłem.
Czy wiesz, że odbędzie się uczta? Dla ciebie.
Paulina (Oyente)