"Kochany Tato,
u mnie wszystko dobrze. Tylko ten człowiek we mnie czasami jeszcze płacze. Tak po cichu. I odchodzi. Gdzieś tam, niedaleko, bo sam nie potrafi iść. Zapomina o tym i chce biec, gdzieś na oślep. Bez Ciebie.
Kochany Tato, u mnie już dobrze, tylko ten człowiek we mnie czasami upada. Wczoraj znów potłukł kolana i nie chciał Cię słuchać. Słabością nie zrobił wielu kroków. I wysmarował się błotem.
Kochany Tato, wczoraj znów widziałam Cię na krzyżu. Każda myśl o mnie, to wylana kropla Twojej krwi. Tato, przecież wiesz, że wystarczyłaby jedna.
Człowiek we mnie kiedyś został z ciszą i bezradnością. Więc tupał nogą, wrzeszczał i wyciągał rękę do pozornie kolorowego życia. Tylko zapomniał, że to czerń zamyka w sobie wszystkie kolory. Wtedy przyszła ciemność. I strach.
Kochany Tato, przechodziłeś wtedy przez zamknięte drzwi. Do tego człowieka we mnie, skulonego w beznadziei, małego, zniszczonego. Mówiłeś: „nie lękaj się”. Pozwalałeś dotykać przebitych dłoni i pokazywałeś serce. I ciemności już nie było. Wtedy mnie przytuliłeś.
Kochany Tato, dziś znów przyniosłeś krzyż. Gwoździami przebiłeś dłonie i przywiązałeś mnie do nich. Odcięłam linę. Przebiłeś stopy. A ja urwałam sznur. Więc włócznią otworzyłeś serce i pozwoliłeś w nim zostać. Wtedy powiedziałam, że Ci ufam.
Kochany Tato, wracam. Już się nie zgubię. Dziękuję.
Twoje dziecko
Paulina (Oyente)